Bogowie słowiańscy wkraczają do akcji – „Szeptucha” Katarzyny Bereniki Miszczuk

Okładka książki Szeptucha

Gdyby ktoś zapytał mnie kiedyś o ulubioną polską pisarkę od razu powiedziałabym, że to pani Miszczuk. Podziwiam to, że swoją pierwszą książkę napisała w wieku 15 lat, uwielbiam trylogię Ja, diablica (więcej tu), podziwiam jej humor i talent. Sama kiedyś myślałam o pisaniu, lecz nie mam niestety cierpliwości do tego. Praca pisarza to jednak ciężkie zajęcie, wymagające dużego przygotowania. I właśnie to przygotowanie widać w najnowszej książce Katarzyny Bereniki Miszczuk, pt. Szeptucha.

Jest XXI wiek i Polska jest mocarstwem w Europie. A co najważniejsze Mieszko I nie przyjął chrztu w 966 roku. Gosława (zwana Gosią) kończy właśnie studia medyczne. Niestety dla niej po studiach musi udać się na praktyki do Szeptuchy (znachorki). Wyjeżdża do Bielin w Górach Świętokrzyskich, skąd pochodzi jej mama. Tam spotyka przystojnego Mieszka, który podwozi ją na koniu, i przy którym oczywiście strzela gafę. Zaczynają się praktyki. Gosia przekonuje się coraz bardziej, że ludzie na wsi są mało inteligentni i bardzo przesądni. Oczywiście wszyscy są tam wierzący w bóstwa słowiańskie. Gosia nie uznaje wiary poza wiarą w naukę i postęp. Dlatego tak nie podoba się jej w tym miejscu. No, może poza Mieszkiem, który jest praktykantem u wróża. W splocie różnych wydarzeń Gosia zmienia swoje nastawienie do wiary. Okazuje się, że jest częścią pewnej przepowiedni, która to przynosi jej mnóstwo kłopotów. Poza tym na horyzoncie jest miłość Ale czy jest jakaś szansa na to, by Mieszko zainteresował się Gosią?

Książka, jak napisałam, jest bardzo dobrze przygotowana. Nie ma wiele materiałów na temat bóstw słowiańskich oraz sposobów świętowania przez Słowian. „Szeptucha” zachęca do zagłębienia się w naszą dawną kulturę. I to jest moim zdaniem ogromny plus książki.

Styl pisania książki przyciąga głównie kobiety, gdyż powieść napisana jest w pierwszej osobie. Ale to już cecha autorki. Gosia przypomina trochę Wiktorię z trylogii „Ja, diablica” i widać tu zamiłowanie autorki to medycyny (dla niewtajemniczonych – Pani Miszczuk jest lekarką). Książka nietuzinkowa i wciągająca. Uważam, że nawet lepsza niż wyżej wymieniona trylogia.

Nie mogę doczekać się kolejnej części.

Ocena 9/10

Reklamy

One thought on “Bogowie słowiańscy wkraczają do akcji – „Szeptucha” Katarzyny Bereniki Miszczuk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s